Canpol Babies

Doświadczone mamy Canpolu radzą

Dodaj swoją poradę

Samodzielne zasypianie

Porad związanych z usypianiem niemowląt i dzieci już w prawdzie kilka jest i zachęcam do ich przeczytania, ale ja chciałam poruszyć troszkę odmienny temat dotyczący zasypiania.

Kiedy moja córka skończyła szósty miesiąc życia, w naszym domu istnym horrorem stały się wieczory. Mała tuż po kąpieli zaczynała serenady-czasem nawet dwugodzinne marudzenie, płacz i usypianie jej na rękach, przemierzając dom w tą i z powrotem... A jak już zasnęła, jej sen był niespokojny, często się budziła... Kiedy zbliżał się wieczór, po prostu marzyłam o tym, żebym nie musiała jej usypiać.

Ania nie miała kolek, ani żadnych podobnych dolegliwości, więc nie mieliśmy pojęcia z czego wynika problem ze snem. Tłumaczenia, że "dzieci tak mają" wcale nas nie przekonywały. Zaczęliśmy z mężem szukać fachowej pomocy w przeróżnych poradnikach. Czego się dowiedzieliśmy?

Maleńkie dziecko, gdy przychodzi na świat nie potrafi samodzielnie zasnąć. Tak jak chodzenia czy innej czynności, zasypiania musi się nauczyć, a pomóc musimy mu my w tej trudnej nauce. Najlepiej jest od samego początku przestrzegać wieczornych rytuałów ( o których możemy przeczytać w innej poradzie), by dziecko miało świadomość, co teraz nastąpi. Będzie wtedy spokojnieksze i będzie się czuło bezpiecznie. Teoretycznie najlepiej też od samego początku po kąpieli kłaść dziecko do łóżeczka, by tam samodzielnie zasypiało. I tu pojawia się chyba ten największy problem. Często maluszki karmione piersią śpią z rodzicami w łóżku, ze względu na wygodę przy nocnych karmieniach, zwłaszcza na początku, gdy są one bardzo częste. Inna sytuacja to ta, gdy dziecko ma kolki i nosimy je długo, chcąc uspokoić i ukoić.

W naszym przypadku żadna z wymienionych wyżej sytuacji nie miała miejsca. Po prostu tak "odruchowo" chciałam utulić maleństwo do snu, nosząc na rękach, nieświadomie działając na naszą wspólną niekorzyść.

Dziecko właśnie od nas uczy się jak zasypiać. Jeżeli przyzwyczaimy je do kołysania w wózku, noszenia na rękach-ono będzie przekonane, że tak właśnie się zasypia. Problem pojawia się, gdy dziecko robi się coraz większe i cięższe.

Czas kiedy zaczniemy naukę samodzielnego zasypiania (jeżeli nie robiliśmy tego od pierwszych dni życia naszego maleństwa) zależy w rzeczywistości od nas rodziców. Jeżeli akceptujemy metody bujania itd. przed snem, to oczywiście nikt nam tego nie zabroni ( choć dźwiganie kilkukilowego dzieciaczka przez kilkanaście minut codziennie, w końcu odegra się i na naszym zdrowiu). Kiedyś jednak nasze dziecko musi nauczyć się samo zasypiać w swoim łóżeczku.

Przestudiowane przez nas artykuły, książki i poradniki mówiły stanowczo i zgodnie jedno: Dziecko, które samodzielnie zasypia w swoim łóżeczku śpi spokojniej. A spowodowane jest to tym, że wie, w jakim miejscu zasypia i gdy przebudzi się w nocy nie jest wystraszone tym, że przecież gdy zasypiało, leżało w  wózku, czy ramionach rodzica. Jak ważny jest sen dla rozwoju dziecka, chyba każdy wie...

Jak więc zabrać się za naukę samodzielnego zasypiania?

Na początku powinniśmy być świadomi tego, że zasypianie jest dość długim procesem i u niemowlęcia trwa około 20 minut. Czasu tego nie powinniśmy zakłócać i przerywać. Należy, obserwując dziecko, nauczyć się rozpoznawać ten moment (przecież każde dziecko jest inne), w którym jest ono senne i położyć je do łóżeczka. Mówi się, że dziecko powinno znaleźć się tam najpóźniej po trzecim ziewnięciu-póżniej będzie mu ciężko zasnąć, bo będzie już przemęczone. W praktyce, akurat u nas nie sprawdziła się ta metoda. Córka chciała się jeszcze bawić, mimo zmęczenia. W naszym przypadku kładzenie do łóżka następowało o wiele później niż po 3 ziewnięciu.

Ważne! W przypadku większego już dziecka powinniśmy zadbać, by przed zasnięciem miało ono szansę się wyciszyć. Jeżeli chce się jeszcze bawiać-owszem, pozwólmy na to, ale pobawmy się z nim w coś spokojnego, np. układanie klocków. Rozbudzone dziecko-wesołą zabawą-będzie miało trudności z zasnięciem.

Także i my powinniśmy się wyciszyć, uspokoić, ponieważ irytacja i zdenerwowanie będą się udzielać także dziecku.

Gdy już dziecko położymy do łóżeczka mamy do wyboru-albo z nim zostać do zasnięcia, albo zostawić je i wyjść. W obydwu przypadkach jest raczej pewne, że po chwili zacznie ono płakać-przecież nie tak jest nauczone zasypiania... Na początku stosowaliśmy metodę wychodzenia. Kładłam małą do łóżka i wychodziłam, wracałam po minucie, kładłam, uspokajałam i znów wychodziłam, by wrócić po 3, potem 5, 10, 15... Jednak metoda ta okazała się nietrafiona, ponieważ nie miałam serca słuchać płaczu mojej córci, ale np. moja bratowa w ten właśnie sposób nauczyła synka samodzielnie zasypiać.

My wybraliśmy inną opcję. Kładłam małą na boczku i delikatnie ją poklepywałam po pleckach, głaskałam, śpiewałam kołysanki. Oczywiście mała płakała, ale obiecaliśmy sobie wyrtwałość. Z każdym dniem było coraz lepiej. Zasypiała szybciej i mniej płakała, ale czegoś jej brakowało. Podarowałam jej pewnego wieczoru małego misia. Okazał się strzałem w dziesiątkę. Córka bawiła się nim, aż w końcu zasypiała. Można równie dobrze spróbować podać dziecku pieluszkę, ponieważ czasem podanie dziecku misia daje sygnał do zabawy i ze spania nici.

Nauka samodzielnego zasypiania naszej córki trwała ponad dwa tygodnie. Przez ten czas zostaliśmy wystawieni na wiele prób cierpliwości, ale przetrwaliśmy. Wypróbowaliśmy wiele sposobów, by znaleźć ten jedyny i najlepszy dla naszej pociechy. Opłaciło się-mała sama bardzo ładnie zasypia. W prawdzie towarzyszę jej przy tej czynności, ale siedzę tylko obok łóżeczka dopóki nie zaśnie ( ale już planuję popracować i nad tym). Ma do snu swojego misia i dopomina się o niego zaraz po położeniu się na poduszce. Śpi o wiele lepiej. Nie budzi się tak często w nocy, przez co i ja jestem bardziej wypoczęta.

Dlatego polecam serdecznie! Jeżeli wieczorami trudno Wam utulić Wasze dzieciaczki do snu, spróbujcie nauczyć je samodzielnego zasypiania. Będzie to korzyćś i dla nich i dla Was. Szukajcie przeróżnych sposobów, próbujcie, a na pewno znajdziecie ten, który się sprawdzi dla Waszej pociechy.

A co najważniejsze w tej całej nauce? Jeżeli podejmiecie się nauki samodzielnego zasypiania, bądźcie konsekwentni! Nie poddawajcie się, jeżeli Wasze dziecko będzie płakało 5 dni pod rząd. Każdemu dziecku potrzeba innej ilości czsu, ale w końcu się nauczy, a Wy będziecie z uśmiechem podchodzić do tego wieczornego rytuału.

88_ilonka

dzieci: Anna (roczek)

To Ci się przyda

Komentarze

Sortuj komentarze: Wyświetlaj: komentarzy na stronę

Ula888

my jeszcze razem śpimy :)

dodano: 2012-05-16 12:42:46

kulcio

moja mala idzie spac na swoja sofe kladzie sie i po chwili wola mnie zeby ja poprzytulac przed spaniem i sobie sama zasypia sa dni kiedy chce zeby z nia sobie polerzec przed zasnieciem

dodano: 2012-05-14 12:17:56

dorotka0000025

ja tylko daje buziaka i odkladam do lozeczka i spi a niekak dawno chciala sie jeszcze do mnie poprztulac na duzym lozku a teraz tylko pokazuje swoje lozeczko i nie ma co z nia dyskutowac

dodano: 2012-05-12 17:55:55

dariolka195

moja córka wieczorem sama zasypia,ale w dzień muszę ja uspać w wózku bo sama nie zaśnie

dodano: 2012-05-07 19:49:09

patuszka

Mój synek dopóki był usypiany przez nas budziła się w nocy, od kiedy nauczyliśmy go samodzielnego zasypiania - cała nocka przespana:) Polecam wszystkim niezdecydowanym. Spore korzyści i dla rodziców i dla dziecka.

dodano: 2012-05-05 21:12:34

<<
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 >>

Musisz się zalogować lub zarejestrować, żeby dodać komentarz.

Created by: OS3 multimedia

Wszystkie materiały drukowane lub elektroniczne w tym projekty, obrazy graficzne, loga, hasła reklamowe i teksty są własnością intelektualną Canpol Sp. z o.o. Publikacja, kopiowanie, najem, użyczanie oraz reprodukcja któregokolwiek z materiałów jest zabroniona i stanowi naruszenie prawa.